Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 lutego 2014

S. Chwin, Wiedeńska miłość Stacha W.

Stefan Chwin w tekście "Wiedeńska miłość Stacha W." niejako parafrazuje historię znaną każdemu z pozytywistycznej powieści "Lalka" Bolesława Prusa. Autor "Krótkiej historii pewnego żartu" korzysta tutaj z techniki przejaskrawiania, wręcz hiperbolizacji niektórych zachowań.
"Oto i mamy współczesnego Wokulskiego, który jeździ Porshe, metki jego ubrań sygnowane są nazwiskiem Saint Laurent, pachnie Hugo Bossem, jest najbogatszym Polakiem wg tygodnika Wprost itp. I mamy również Izunię, a jakże! Drewnianą, głupiutką intrygantkę, lalę - czyli wiemy o co chodzi. Opowiadanko pełne humory, ironii, kpiny, świetnie napisane, język stylizowany wg łacińskiej składni  z orzeczeniem na końcu zdania. Czyta się rewelacyjnie, a i uśmiać się można."


M. Gretkowska, Obywatelka


Gretkowska w „Obywatelce” bardzo pomysłowo łączy to co dzieje się na arenie politycznej z prywatnymi rozterkami. Czasami w jej zapiskach widoczne jest swoiste przewartościowanie. O wiele bardziej pochłania ją życie narodu niż frasunki męża czy kilkuletniej córeczki.dy w 2006 roku autorka postanowiła założyć Partię Kobiet, inicjatywa spotkała się z szerokim oddźwiękiem, a nie kończący się wir wydarzeń pozbawił ją czasu dla rodziny i siebie samej.

„Obywatelka” jest dziennikiem dni, w których Partia Kobiet święciła triumfy. Szokujące plakaty, na których zaprezentowane zostały roznegliżowane kobiety – to był tylko jeden z niewielu chwytów, które sprytnie wykorzystały członkinie ugrupowania. Niejednokrotnie podważona zostanie wiarygodność polskich mediów, które jak się okazuje ograniczały się jedynie do przedstawiania szczątkowych informacji na temat tego co działo się wewnątrz partii. Pisząc o wartości kobiet, o ich problemach i postulatach, wcale nie upokarza mężczyzn. 
Książka ukazuje typowo feministyczny pogląd na świat i próbę walki o prawa kobiet w Polsce. Ważna jest tu kwestia emancypacji kobiet, która to została zaczerpnięta z pozytywizmu.  


J. Pilch, Dziennik

Znany z brawurowo poprowadzonych powieści, zachwycający jako autor dramatów i scenariuszy, powszechnie czytany jako felietonista wybitny polski autor w swoim "Dzienniku"- a raczej zbiorze felietonów - pokazuje się jako memuarysta w sensie ścisłym.
Pilch owszem śledzi wydarzenia, ale osią tego dziennika nie jest ani kwestia smoleńska, ani inna medialna burza – ale sprawy egzystencjalne. Pilch pisze o rzeczach najważniejszych: o bólu i przede wszystkim o śmierci.To nie zapiski z błahej codzienności, nie spis chorób i dolegliwości, nie zestawienia wyróżnień i dokonań. Nie ma tu męczących autoanaliz i nieustającego narzekania na świat i bliźnich. Znaleźć można jedynie (czasem brutalną) prawdę o życiu i o samym autorze.
"Na tę książkę czekałam z utęsknieniem.  "Dziennik" jako całość czyta się wybornie, sam Pilch prowokuje, bawi, intryguje, zmusza do refleksji. Neguje istnienie Boga, by na końcu w Niego uwierzyć. Kpi i szydzi, wytyka błędy i uświadamia. Żal, gdy książka się kończy."

M. Szczygieł, Motyli dotyk Blanki M.

  W dzisiejszych czasach aby dotrzeć do czytelników trzeba odważyć się na odrobinę innowacji i wyjść współczesności naprzeciw. Tak też uczynił znany dziennikarz Mariusz Szczygieł który po wydaniu książki założył blog internetowy. Opisuje on w nim swoje osobiste historie i przemyślenia.Jedną z tych historii jest jego spotkanie ze słynną czeską projektantką mody- Blanką Matragi- która poślubiła Libańczyka i zrobiła międzynarodową karierę. Projektantka wydała także książkę w której opisuje swoją drogę do sukcesu. Była ona bardzo trudna, pełna przeszkód i wymagająca pracy oraz poświęceń. Można więc zauważyć nawiązanie do pozytywistycznego hasła pracy i emancypacji kobiet. M.Szczygieł w swoim wpisie opisuje także zabytkową Pragę i zestawia ją z pełnym bogactwa Libanem.Dzięki przeciwstawieniu sobie tych miejsc widać wyraźnie różnice w rozwoju społecznym i ekonomicznym dwóch kontynentów. 

Pozytywizm a współczesność

Światopogląd pozytywistyczny zapoczątkowany w XIX wieku znajduje także odzwierciedlenie we współczesnej rzeczywistości. W naszych czasach powszechne są postawa scjentystyczna oraz przekonanie o fundamentalnej roli nauki i postępu technicznego. Cała współczesna rzeczywistość jest zdominowana przez ciągłą potrzebę postępu cywilizacyjnego. 

W naukach społecznych dominuje neoewolucjonizm nawiązujący do XIX-wiecznych teorii rozwoju społeczeństwa. Pozytywistyczne idee pracy u podstaw oraz samoorganizacji przyświecały działaczom NSZZ Solidarność. Główny prąd artystyczny pozytywizmu -realizm- do dzisiaj funkcjonuje w literaturze popularnej, filmie i sztuce.Powstałe w pozytywizmie dzieła Jana Matejki (obraz Bitwa pod Grunwaldem), czy Stanisława Moniuszki (opera Halka) do dziś należą do ikon polskiej kultury. Również dzieła noblisty Henryka Sienkiewicza (Quo Vadis czy Trylogia) są jednymi z najpopularniejszych powieści historycznych.

Współczesne inspiracje pozytywizmem:
  • literatura- na pozytywistycznym modelu powieści realistycznej opierają się współczesne dzieła zarówno literatury popularnej (np. Katarzyny Grocholi) jak i prozy artystycznej (np.Maria Vargasa Llosy)
  • film- ekranizacje utworów pozytywistycznych cieszą się dużą popularnością, np. Ogniem i mieczem w reż. Jerzego Hoffmana na podstawie powieści Henryka Sienkiewicza, Wojna i pokój w reż. Siergieja Bondarczuka na podstawie powieści Lwa Tołstoja, czy Olivier Twist w reż Romana Polańskiego na podstawie powieści Karola Dickensa
  • science fiction - rozwój zapoczątkowanego w pozytywizmie nurtu fantastyki naukowej, reprezentowany min. przez Stanisława Lema, czy Arthura C Clarke'a
  • muzea historii naturalnej - zakładane w większości w pozytywizmie np. nowojorskie w 1869r., a londyńskie w 1881r., są atrakcyjnymi placówkami edukacyjnymi i atrakcjami turystycznymi
  • publicystyka- rozwijanie tradycji prasy pozytywistycznej, zwłaszcza czasopism społeczno-politycznych i gatunków publicystycznych, głównie felietonu

J.W. Borejsza, Piękny wiek XIX

Książka składa się z 40 esejów literacko-naukowych, opartych na wieloletnich badaniach autora. Eseje składają się na swoisty narracyjny podręcznik o długim XIX wieku Polski i Europy (aż po I wojnę światową). Są szkicami o monarchach i rewolucjonistach, o postaciach od Napoleona III i Bismarcka po Garibaldiego, czy Marię Skłodowską-Curie.
"Ludzie tamtej epoki nie mieli doświadczeń totalitaryzmów i wojen światowych. Przyszłość rysowała się w jasnych barwach, chociaż życie nie było łatwiejsze niż dziś. Wierzono że postęp w technice i medycynie rozwiąże wiele problemów. Demokraci wierzyli w hasła równości, wolności i braterstwa, socjaliści w obalenie kapitalizmu, liberałowie upajali się panującą wolnością. Wydawało się, że świat zmierza ku lepszemu." - w ten sposób sam autor we Wstępie wyjaśnia pochodzenie tytułu swojego dzieła. 
Ponadto w jednym z esejów autor zwraca uwagę na ważną rolę epoki pozytywizmu i podkreśla jej zalety. Twierdzi że epoka ta jest nośnikiem kultury i nauki, a państwo może rozwijać się w sposób spokojny, bez niepotrzebnych powstań narodowych i wojen. Eseje dokładnie obrazują poglądy autora na wiek XIX i przybliżają nam zarówno samą epokę jak i filozofię pozytywizmu.

Jan Bocheński, Sto zabobonów. Krótki filozoficzny słownik zabobonów.


Krytyka nowoczesnego świata spod pióra jednego z najwybitniejszych polskich umysłów. Nawiązuje on w swoim dziele do pozytywistycznego realizmu ukazując ważne hasła i problemy dzisiejszego świata w formie leksykonu. Poza krótką definicją znajdziemy pod każdym hasłem filozoficzne rozważanie i wyjaśnienie, dlaczego dany pogląd, np. antropocentryzm, marksizm czy równość jest błędny, bądź też błędnie postrzegany, a także, jakie niesie ze sobą zagrożenia.
Autor w swoim utworze definiuje również jedno z głównych założeń pozytywizmu :
"SCJENTYZM.  Zabobon wielce rozpowszechniony w XIX wieku i dziś jeszcze często wyznawany w krajach zacofanych, a polegający na połączeniu dwóch zabobonów: pozytywizmu* i wierzenia w bezwzględną pewność*, osiągalną w naukach przyrodniczych. W rzeczywistości zarówno pozytywizm, jak i wierzenie w bezwzględną pewność wyników nauk przyrodniczych są zabobonami. Jeśli chodzi o tzw. prawa (wyniki indukcji pierwszego stopnia) osiągamy w nich nieraz pewność moralną, tj. wysoki stopień prawdopodobieństwa. Ale wielkie teorie, które przedstawiają największy interes z punktu widzenia filozofii, nie są nigdy pewne nawet w tym słowa znaczeniu. 
 Współcześnie scjentyzm stracił wielu zwolenników i na ogół ludzie mają raczej skłonność do wpadania w zabobon przeciwny, a mianowicie w sceptycyzm*. Niemniej niesiony przez partie komunistyczne i ludzi zacofanych, których nie brak jeszcze dzisiaj, scjentyzm jest nadal zabobonem niebezpiecznym. "